Desperat – autobiograficzna powieść Miltona Ha

Informacja o stanie

Drodzy czytelnicy!

Oddaję w Wasze ręce moją pierwszą powieść. To powieść autobiograficzna, choć nie do końca. Zaczyna się kiedyś ale nie kończy się dzisiaj ani nawet jutro. Kończy się gdzieś w 2018 roku, co jak na powieść autobiograficzną już wydaje się dość dziwne. Bo któż zna swoją przyszłość. Bo któż z nas zna przyszłość w ogóle. Ja się odważyłem coś przewidzieć. Równo trzysta siedemdziesiąt stron. Równo sto tysięcy słów. Ponad pół miliona znaków (bez spacji), prawie trzy tysiące akapitów i prawie jedenaście tysięcy wierszy. Wszystko w ciągu sześciu lat. Tyle bowiem zajęło mi napisanie tej książki.

Cała powieść, w formacie pdf, jest do pobrania tutaj: Desperat

Zaczęło się niewinnie, od spisania historii życia w latach 1989-2009. Tak dla siebie, na dwudziestolecie osiedlenia się z rodziną w Bydgoszczy. Nawet nie przypuszczałem, że tego samego roku „Gazeta Wyborcza” ogłosi konkurs  na takie wspomnienia, dla uczczenia dwudziestolecia transformacji ustrojowej w Polsce. Kiedy konkurs, pod nazwą „Moje 20 lat” został ogłoszony, ja maiłem już wszystko gotowe. Po wysłaniu, okazało się, że tekst im pasuje. Jedynie objętość, jak na tekst, który miał się ukazać w gazecie, była zbyt duża. Z pięćdziesięciu stron tekstu powstał wtedy skondensowany do ośmiu stron skrót. Wygrałem ten konkurs i tekst się ukazał w czerwcu 2009 roku w numerze rocznicowym, wydanie regionalne, Bydgoszcz. To był zalążek.

W kolejnych latach dopisywałem do tego zalążka o objętości pięćdziesięciu stron kolejne rozdziały, przy okazji uzupełniając i rozszerzając te już istniejące. Całość uzupełniłem o dialogi i opisy, żeby nie zanudzać, Was, czyli czytelników, wyłącznie moimi wynurzeniami. Wyszło tego tyle, że starczyło na niezłej objętości książkę. Życie jak zwykle mnie zaskoczyło, gdyż w okresie kiedy dopisywałem kolejne rozdziały, w życiu mojej rodziny oraz moim własnym wydarzyło się tyle dziwnych, tragicznych i zastanawiających wydarzeń, że musiałem je wszystkie opisać. Wiele z nich miało bezpośredni związek ze szczególną datą ich wystąpienia. Trzynastym dniem miesiąca. Stąd trzynastka do potęgi trzynastej w rozwinięciu tytułu.

Powieść jest w wersji przed ostateczną korektą, więc przepraszam za ewentualne literówki, drobne błędy stylistyczne i, zapewne, dużo błędów interpunkcyjnych. Te ostatnie to mój znak charakterystyczny. Ortograficznych też nie sprawdzałem, ale ich powinno być najmniej. Może wcale. Musiałem ją jednak opublikować dzisiaj, przed północą, bo przedmowa została opatrzona datą dzisiejszą, powieść została ukończona dzisiaj a data 13-go, jest szczególnie ważna w kontekście całej książki, jej treści i kontekstu jej powstania. Opis powieści (przedmowa do wydania) jest tu, poniżej:

Niech za cały opis posłuży Wam przedmowa do pierwszego wydania. Oto ona:

Przedmowa do pierwszego wydania.

   Wszystkie wydarzenia i historie opisane w niniejszej książce wydarzyły się naprawdę. Również miejsca tu opisane istniały, a w większości istnieją do dzisiaj. Tylko osoby otrzymały inne ( w większości) imiona niż prawdziwe. Choćby dlatego, że wielu z nich nie mogłem już zapytać o zgodę, czy chcieliby się znaleźć na łamach tej książki. Pozostałych pytać nie wypadało lub z góry znałem odpowiedź. Było nie było, to powieść autobiograficzna. O mnie, moich bliskich. O tym, że pomimo wielu przeciwności losu, wrodzonego czy wywróżonego przez samego siebie pecha, należy iść do przodu. Odważnie i bezkompromisowo. O tym, że należy sięgać po cele, które są naszymi marzeniami, bo tylko tak się daje marzenia spełniać. Uważny czytelnik zauważy na pewno, że wszystkie wydarzenia w tej książce, do dnia opatrzenia jej niniejszą przedmową wydarzyły się naprawdę. Pozostałe, to tylko projekcja wyobraźni autora i nikt, nawet autor tej powieści, nie wiem czy się wydarzą i czy taki a może inny będzie ich przebieg. Również te, które mają się wydarzyć dwunastego maja dwa tysiące szesnastego roku na moście w bydgoskim Fordonie. Jednak jakkolwiek by się ta cała historia nie skończyła, jedno jest pewne. Wiele z wydarzeń tu opisanych, poczynając od początku czerwca dwa tysiące piętnastego roku zostało napisanych wcześniej i co intrygujące i przerażające, również mnie autora tej książki, prawie wszystkie z nich, do dzisiaj, a mamy dzisiaj trzynasty września dwa tysiące piętnastego roku, jednak wydarzyły się dokładnie tak jak to opisałem kilka miesięcy wcześniej. Czyżbym jednak miał dar przewidywania przyszłości? Tego nie wiemy, jednak da się to sprawdzić, bo wiemy, co ma się wydarzyć, kiedy i gdzie. Wystarczy wybrać miejsce, datę, godzinę. Może przyjdzie wam tam spotkać autora niniejszej powieści, czyli mnie.

                                                                              Leszek M.

 Dociekliwym poszukiwaczom znaczenia tytułowych trzynastek podaję, że:

1313 = 302 875 106 592 253

To duża liczba, cokolwiek ta liczba miałaby znaczyć, o ile znaczy.